Dom i ogród

Jak lniane zasłony chronią wnętrze przed upałem

Jak lniane zasłony chronią wnętrze przed upałem

Jak lniane zasłony chronią wnętrze przed upałem

Lipcowe popołudnie, okno od zachodu, godzina piętnasta. Słońce wali prosto w szybę, a pokój robi się jak piekarnik, nawet jeśli rano było w nim chłodno. Wieczorem trudno tam wejść bez wentylatora. Znajome? Zanim pomyślisz o klimatyzacji albo rolecie zewnętrznej, sprawdź, co potrafi zwykła tkanina w oknie. Dobrze dobrane zasłony obniżają temperaturę pokoju o kilka stopni, i to bez zamieniania go w ciemnicę.

Dlaczego okno nagrzewa pokój bardziej niż ściana

Szyba przepuszcza promieniowanie słoneczne prawie bez oporu. Promień pada na podłogę, dywan, meble, te się nagrzewają i oddają ciepło do powietrza w pokoju. To efekt szklarni w wersji mieszkaniowej. Ściana takiego promienia nie wpuszcza, więc latem najwięcej żaru wchodzi do domu właśnie przez okna od południa i zachodu.

Stąd praktyczny wniosek: światło trzeba zatrzymać, zanim wejdzie w głąb pokoju. Roleta zewnętrzna robi to najskuteczniej, bo działa przed szybą. Wewnątrz tę rolę przejmuje zasłona, która przechwytuje promień tuż za szybą, zanim trafi w podłogę. Im wcześniej na drodze światła stanie tkanina, tym mniej ciepła zostaje w pomieszczeniu.

Co len robi ze światłem, a czego nie zrobi cienka firanka

Gęsto tkany len rozprasza światło. Promień nie przechodzi prosto, rozbija się na splocie, część wraca na zewnątrz, część wchodzi do pokoju już jako miękkie, rozproszone światło. Cienka firanka albo woal przepuszcza prawie wszystko. Ładnie wygląda, ale przed upałem nie ochroni, bo żar przechodzi przez nią tak samo jak przez samą szybę.

Druga rzecz to materiał. Len jest naturalnym włóknem i oddycha, nagrzewa się wolniej i nie magazynuje ciepła tak jak tkaniny powlekane. Syntetyczna roleta zaciemniająca potrafi sama rozgrzać się od słońca i potem oddawać to ciepło do pokoju niczym mały grzejnik. Stąd opinia lnu jako materiału, który chłodzi, ta sama termoregulacja, dla której kupuje się lnianą pościel na lato, działa też na oknie.

Jasny kolor chłodzi, ciemny grzeje

Fizyka jest tu prosta. Jasna tkanina odbija światło, ciemna je pochłania i zamienia na ciepło. Czarna zasłona w pełnym słońcu rozgrzewa się tak mocno, że sama staje się gorącym punktem przy oknie. Na lato wybieraj więc kolory jasne: naturalny beż, biel, jasny szary, len w odcieniu surowym.

To dobra wiadomość, bo nie musisz zaciemniać pokoju na czarno, żeby było w nim chłodniej. Jasny, gęsty len odcina żar słońca, a do środka wpuszcza spokojne, mleczne światło. Pokój zostaje widny, znika tylko ten ostry, gorący promień kładący się na podłodze po południu. Czerń ma sens przy oknie od wschodu i porannym śnie, nie przy walce z upałem.

Gramatura i szerokość, czyli ile lnu wystarczy

Na lato nie potrzebujesz najcięższego blackoutu. Wystarczy polski len stonewashed średniej gramatury, mniej więcej 180 do 250 g/m². Tyle, żeby splot był zwarty i nie prześwitywał pod ostrym słońcem, a tkanina wciąż lekko się układała. Letni woal o gramaturze 80 do 120 g/m² żaru nie zatrzyma. Najcięższe zaciemnienie z kolei odetnie więcej światła, niż chcesz w środku dnia.

Liczy się też dopasowanie do okna. Zasłona chroni przed słońcem tylko tam, gdzie naprawdę zasłania, jeśli jest za wąska albo za krótka, żar wchodzi szczelinami bokiem i górą. Dlatego rozsądniej zamówić lniane zasłony szyte na wymiar niż męczyć się z gotowcem o przypadkowej szerokości. Pełne zasłonięcie okna, z zapasem na fałdy, robi w temperaturze większą różnicę niż sama gramatura tkaniny.

Ten zapas szerokości ma znaczenie. Zasłona ma falować, nie wisieć płasko. Reguła to mniej więcej dwukrotność szerokości okna, wtedy tkanina układa się w gęste fałdy, a światło między nimi nie przechodzi. Płaska, napięta zasłona zawsze znajdzie dla promienia szczelinę.

Jak ustawić zasłony w upalny dzień

Zasada jest prosta i odwrotna do intuicji: zaciągaj zasłony, zanim pokój się nagrzeje, nie dopiero wtedy, gdy już jest gorąco. Rano zasłoń stronę od wschodu, kiedy słońce zaczyna wchodzić w okno. Po południu to samo zrób z oknem od zachodu. Otwierasz dopiero wieczorem, gdy słońce zejdzie i przestanie razić w szybę.

Do tego wietrzenie nocą i wczesnym rankiem, kiedy powietrze na zewnątrz jest chłodniejsze niż w mieszkaniu. Zasłona trzyma żar za szybą przez cały dzień, a przewiew wymienia powietrze, gdy robi się chłodno. Same zasłony nie zastąpią klimatyzacji w czterdziestostopniowy dzień. W typowe polskie lato potrafią jednak ściąć te kilka stopni, które decydują o tym, czy w pokoju da się spać.

Na co zwrócić uwagę, zanim zamówisz

Najpierw sprawdź, na którą stronę świata wychodzą okna. Te od południa i zachodu nagrzewają się najmocniej i to one potrzebują gęstszej tkaniny. Okno od północy radzi sobie z byle lekką firaną, bo bezpośrednie słońce do niego nie zagląda przez większość dnia.

Potem zmierz okno razem z miejscem, gdzie zawiśnie karnisz. Zasłona ma sięgać szerzej niż sama szyba i opadać poniżej parapetu, inaczej żar znajdzie sobie drogę bokiem. Przy oknie balkonowym warto dać tkaninę aż do podłogi, żeby ciepłe powietrze nie podchodziło dołem.

Na koniec dotknij próbki pod światło. Dobry len na lato jest gęsty w dotyku i nie prześwituje, gdy przyłożysz go do lampy. Jeśli przez splot widać wyraźnie żarówkę, tkanina przepuści też słońce. Nowy, nieobrobiony len bywa przy tym sztywny, dlatego sięgaj po len zmiękczany, który układa się miękko od pierwszego dnia.

Tyle. Jasny, gęsto tkany len, dopasowany do okna i zaciągany w odpowiedniej porze. Bez czarnej ciemnicy i bez rolety za pół tysiąca. Czasem najprostsze rozwiązanie wisi po prostu w oknie.

Udostępnij

O autorze

Artykuł Sponsorowany - reklama.
Publikuje tylko artykuły sponsorowane.